Recenzja “Full Stack Recruiter". Czy warto wydać niemal 100 złotych na książkę?


O Janie usłyszałam po raz pierwszy dobre kilka lat temu. Podczas rozmowy biznesowej jeden z inżynierów, dla którego Jan zatrudniał, nie mógł się nachwalić jak świetnym jest on rekruterem (a takie rzeczy komplementy padają z ust programisty niemal tak często deszcz na pustyni Atacama). Gdy tylko usłyszałam o  “Full Stack Recruiter: The Modern Recruiter's Guide” i dowiedziałam się kto jest autorem, jak najszybciej chciałam sprawdzić ów rekrutacyjny almanach.

Jan Tegze w “Full Stack Recruiter: The Modern Recruiter's Guide” spogląda wnikliwie na kompetencje potrzebne nowoczesnemu rekruterowi, aby sprawnie wykonywać ten, bądź co bądź, nowy zawód na rynku pracy.  Skwapliwie dzieli się swoim doświadczeniem i dobrymi praktykami. Jan wykonał utopijne zadanie i w swojej książce zebrał niemal wszystkie znane metody wyszukiwania kandydatów serwując jednocześnie dawkę uderzeniową wiedzy z obszaru miękkiego HR.
Jestem pod wrażeniem ogromu pracy włożonego w książkę i bez zająknięcia śmiem ją nazwać prawdziwą biblią sourcingu!







Książka dzieli się na dwie części. Pierwsza poświęcona sourcingowi, druga opowiada o dobrych praktykach w pracy rekrutera. Pierwsza część to samo “mięso”. Nieskromnie mówiąc, wydawało mi się, że o sourcingu wiem niemal wszystko, ale czytając "Full Stack Recruiter" co chwilę przecierałam oczy ze zdumienia. 
Niektóre z proponowanych rozwiązań balansują na granicy pozytywnie rozumianego hackerstwa.

Autor pokazuje w jaki sposób wydobyć dane ze StackOverflow wykorzystując zapytania SQL, dzieli się trikami z przeszukiwania kodu źródłowego stron internetowych, linków URL, wykorzystywania Ghost Browser w sourcingu czy umiejętność analizowania certyfikatów SSL w poszukiwaniu CV kandydatów [sic!]. Jan to techniczny rekruter nie tylko z nazwy. 


W drugiej części autor krąży wokół tematyki marki rekrutera (o której wie co mówi, przecież nic innego jak  jego marka zachęciła mnie do kupna książki), EVP, dobrych praktyk w relacjach z kandydatem, po blogowanie jako formy employer brandingu. Artykuły wsparte są danymi i statystykami rzetelnie opracowanymi przez autora. 


Po lekturze, odnoszę wrażenie, że kluczem do sukcesu dla sourcera jest zrozumienie jak działa internet i umiejętność ciągłej nauki. 


Jan Tegze udowadnia, że rekrutacja to interdyscyplinarna dziedzina łącząca umiejętności z dziedzin takich jak sourcing, marketing, data analytics, ab testing czy gamifikacja. “Fullstack recruiter” pokazuje jak to robić dobrze. 


Książkę kupiłam w wersji na Kindle. Owszem, nie jest to lektura czytana dla przyjemności do poduszki, ale chętnie bym zaznaczyła ulubione fragmenty i wracała do nich wielokrotnie przy okazji sprawdzania kolejnych sourcingowych trików. Dlatego też wydaje mi się, że zakup jej papierowej wersji jest zgoła bardziej praktyczny. 


Poniżej link do książki na Amazonie





Dla kogo jest ta książka? Zarówno dla początkujących jak i bardziej doświadczonych rekruterów. Jest to  także lektura książką dla menedżerów zespołów rekrutacyjnych, jeśli chcą odświeżyć swoje umiejętności sourcingowe czy pozostać w kontakcie z praktyczną stroną zawodu. Ale przede wszystkim, drogi HR menadżerze, jeśli chcesz mieć prawdziwych wymiataczy w swoim zespole zakup kopię książki Jana Tegze!  

Comments